POGODA

Reklama


Wydarzenia

Dr Józef Pluciński • Poniedziałek [14.02.2011, 00:21:11] • Świnoujście

O tawernach, knajpach i restauracjach Świnoujścia cz. 3.

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Wybrzeże Władysława IV w powojennych latach.(fot. Archiwum autora )

Nim przedstawimy historię świnoujskiej gastronomii w powojennym, „naszym” okresie, przypomnę tylko uwarunkowania, które towarzyszyły jej początkom. Wchodząc na ten teren i formalnie go dla Polski obejmując, kilkudziesięciu, a pod koniec 1945 roku kilkuset Polaków, tonęło nadal w masie tysięcy Niemców i Rosjan.

Oczywiście o tworzeniu polskich restauracji czy kawiarń w tamtym okresie, mowy nie było. Życie małej polskiej enklawy skupiało się ze względu na bezpieczeństwo, dokładnie w centrum miasta zamkniętym ulicami Hołdu Pruskiego, Marynarzy i Wybrzeżem Władysława IV. Miejscem ich spotkań i czymś w rodzaju polskiej restauracji, była wówczas stołówka Urzędu Pełnomocnika Rządu, znajdująca się w obecnym barze „Neptun” vis a vis poczty. Nie wszystkie dawne lokale po wojnie nadawały się do użytku. Opustoszały i wyszabrowany stał hotel „Drei Kronem” a jego konkurent hotel „ Preussenhof ” stał się Domem Floty, czyli klubem rosyjskich marynarzy. Dzielnica nadmorska z jej wspaniałymi lokalami była także całkowicie zajęta przez jednostki rosyjskie. Znajdujące się w centrum lokale gastronomiczne stały w zdecydowanej większości opustoszałe, często ogołocone z mebli i wyposażenia, nie mówiąc o zapasach.

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Dawny „Hotel Pruski” po 1945 r. stał się radzieckim Domem Floty. (fot. Archiwum autora )

Sytuacja uległa zmieniła, kiedy to w latach1946 - 47, wraz z napływem polskich osadników, w szybkim tempie rosła nadspodziewanie duża liczba zakładów gastronomicznych. Jak na odciętą wówczas od kraju mieścinę, w którym liczba polskich mieszkańców wzrosła w tym czasie raptem do 4000 osób, to kilkadziesiąt a konkretnie 37 prywatnych lokali gastronomicznych, zaskakuje. Tym bardziej, że zdecydowana ich większość, oferowała wysokoprocentowe trunki i całkiem dobre jedzenie. Zważywszy na znane wówczas problemy z aprowizacją i transportem, fenomen ten pozostaje niezgłębioną tajemnicę.

Otwarcie restauracji, baru czy knajpy nie było wówczas sprawą zbyt skomplikowaną. Opuszczonych przez Niemców lokali gastronomicznych było w Śródmieściu wiele, a polskie władze zainteresowane były tym, by napływający osadnicy mieli miejsca pracy i warunki normalnego życia. O przydział lokalu było więc łatwo. Jeśli czegoś z wyposażenia brakowało, dawało się to załatwić najczęściej z Rosjanami, za najmocniejszą wówczas walutę – spirytus. Wiele lokali zostało otwartych z myślą o szybkim, a łatwym wzbogaceniu się i wyjeździe do centralnej Polski. Nie należało też do rzadkości, że niektóre lokale były mniej czy więcej kamuflowaną własnością powiatowych czy miejskich urzędników, lub członków ich rodzin.

Jakie było ich rozmieszczenie ? Jak wspomniałem, otwierane były w poniemieckich lokalach gastronomicznych w centrum i na Wybrzeżu Władysława IV, zamieszkałym wówczas w zdecydowanej większości przez Polaków. Na obecnej ulicy Armii Krajowej było ich 4, na Wybrzeżu Wł. IV 7, na Placu Słowiańskim 3, na Bohaterów Września 6, na Piłsudskiego 5. O tym, jakie to były lokale, najlepiej oddają wspomnienia jednego z ówczesnych mieszkańców: „Nie sposób pominąć usytuowaną u zbiegu placów Wolności i Słowiańskiego knajpę Musiejki, gdzie było piwo prosto z beczki. Stare stylowe wnętrze lokalu, malowidła na ścianach i swoista atmosfera. Podobno kwaterował tu Napoleon ze swoim sztabem. Obok mieściła się sławna jadłodajnia Papugi, słynąca ze znakomitej kuchni i wielkiej wiedzy kulinarnej właściciela. Przy niej przycupnęła mała knajpka – mordownia inwalidy i osadnika wojskowego Magiery. Nad portem, gdzie przybijały łodzie, kutry i statki, ciągnął się rząd kafejek, paszteciarni i knajpek portowych.” Od siebie dodam, że knajpa Musiejki i S. Kiełczewskiego, to dawne „Blaue Ecke” a Papuga, który prowadził dobrą a bardzo wziętą restaurację, na parterze dzisiejszej „Teatralnej”, to znany w okresie późniejszym, szczeciński literat Jan Papuga. Uzupełnić też można informację o owej „mordowni Magiery”, że nosiła ona miano „paszteciarni” i oficjalnie była miejscem konsumowania drobnych przekąsek. Bardzo blisko wymienionych, na dzisiejszej ulicy Bohaterów Września działał lokal Stefana Sitarza noszący wówczas nazwę „Bałtycka”. Tuż obok gościnne podwoje otwierała „Warszawianka”, ( późniejsza „Żeglarska”), potem bar „Zacisze”, następnie bar i hotel o tajemniczej, a wiele obiecującej nazwie: „Wstąp a przekonasz się” i wreszcie hotel z restauracją o nazwie „Continental”. Wszystkie na tej samej ulicy !

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Reklamy niektórych świnoujskich lokali z 1948 r. (fot. Archiwum autora )

Charakterystycznym dla ówczesnego Świnoujścia było też Wybrzeże Władysława IV z gęsto rozsianymi lokalami gastronomicznymi. I znów odwołać się możemy do wspomnień: „Wzdłuż Wybrzeża Władysława IV rozsiadło się siedem typowych, portowych lokali i lokalików z barem – piwiarnią i hotelikiem „Pod Kotwicą”, położonym południowym skraju portu, „Lwowianka” Władysława Jagiełły, w nieistniejącym już domku nr 25, „Pod Setką w dużym budynku pod numerem 23. Na północnym odcinku wybrzeża, aż do ulicy Jana z Kolna uplasowały się kolejno restauracje: „Jagiellonka”, „Pod Marynarzem”, „Pod Winem”. Na dzisiejszej ulicy Armii Krajowej, w budynku hotelu mieściła się restauracja „Centralna”, gdzie można było dobrze zjeść i niezgorzej wypić. W pobliżu, tuż koło opustoszałego wówczas hotelu „Drei Kronem” (późniejszego Domu Rybaka), znajdowała się już wtedy ciesząca się kiepską raczej sławą, restauracja „Bałtyk” przemianowana później na „Europę”. Knajpa ta, funkcjonująca także w latach 50-ych, jako „społeczna placówka zbiorowego żywienia” utrwaliła się w pamięci mieszkańców tym, że pewnego razu wjechał do niej konno na „setkę”, fantazji pełen kapitan WP.

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Sławna niegdyś „Europa” ,wcześniej „Bałtyk” stan około 1965 r. (fot. Archiwum autora )

Dość wówczas powszechne, a praktycznie dzisiaj nieznane, były lokale, noszące nazwę „herbaciarnia”. Lokalik taki, który niczym się w zasadzie od baru nie różnił, znajdował się przy Placu Słowiańskim pod nr 8, zwał się „Danusia” a prowadził go Pęczarski. Poza herbatką można tam było wypić także dużo mocniejsze napoje. Przy ulicy Grunwaldzkiej, podobny lokal posiadał Bronisław Świetlik, a herbaciarnia „Ogrodowa” pana Pijarowskiego, znajdowała się u zbiegu obecnych ulic Monte Cassino i Sikorskiego. Podobnie było też, o czym już wspomniałem z paszteciarniami, których kilka również znajdowało się w mieście. Panoramę restauracji z wyszynkiem, uzupełniała jedna z pierwszych, prowadzona przez Polkowskiego „Demokratka”, w stojącym do dziś na rogu ul. Hołdu Pruskiego budynku, vis a vis Hali Sportowej OSiR. W pobliżu działała założona przez p. Popielskiego „Paloma”. Tuż koło kościoła Chrystusa Króla swoje podwoje otwierała „Ta Jojka”.

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Nieistniejący już dom w którym mieściła się piwiarnia Musiejki i Kiełczowskiego. (fot. Archiwum autora )

W wymienionych restauracjach i barach, jak wspominali to niegdysiejsi mieszkańcy, w tych niełatwych czasach kwitło bujne życie towarzyskie. Tam odbywały się pierwsze polskie wesela, chrzty, zabawy i dancingi. Na co dzień zaś, przy dużej zwykle wódce, załatwiano duże i małe, a nie zawsze czyste interesy. Nie zaskakiwał też w tych lokalach dźwięk rosyjskiej albo i niemieckiej mowy, jako że dla interesów przynależność narodowa raczej znaczenia nie miała. Nie ma też co ukrywać, że niektóre restauracje, szczególnie te z hotelikami, stwarzały warunki do działalności „bezpruderyjnych pań”.

I jeszcze kilka uwag o ówczesnych kawiarniach. W tamtych czasach były to niezbyt popularne lokale. Podobną rolę, jaką pełnią obecnie kawiarnie odgrywały wówczas cukiernie. Jedną z nich była „Obywatelska” – znajdująca się w lokalu dawnej „Cafe Nohr”. Tak ją wspominał jeden z dawnych mieszkańców : „ Na Placu Wolności, w pobliżu poczty, mieściła się kawiarnia dziobatego Szulca, wypiekającego znakomite ciasta i torty. W przytulnym pomieszczeniu można było przy kawie pogawędzić ze znajomymi, a wieczorem potańczyć lub posłuchać muzyki. Na fortepianie wygrywał rytmiczne melodie autochton, stroiciel fortepianów, stary Kalicki, a wtórował mu na ksylofonie jego kilkunastoletni syn”.

Podobny charakter miała cukiernia pani Karweckiej usytuowana w miejscu dzisiejszego baru „Centrala”. Przy okazji trzeba wspomnieć, że doskonałe wyroby cukiernicze pochodziły wtedy także z piekarni Ignacego Lisiaka i A. Kmiecika oraz ciastkarnia Kaczmarkiewicza.

O tawernach, knajpach i restauracjach  Świnoujścia cz. 3.

Cukiernia „Obywatelska”, ok. 1947 r. (fot. Archiwum autora )

Mimo, że czasy wówczas były naprawdę ciężkie a transport i aprowizacja faktycznie kulały, ta rozbuchana gastronomia, dzięki zapobiegliwości jej właścicieli i prawom wolnego rynku, rozkwitała w najlepsze. Niezbędne do prowadzenia interesów produkty docierały tu, już to na pokładzie statku „Piast”, utrzymującego komunikację ze stałym lądem, już to kupione od Rosjan, lub przeszmuglowane ze strony niemieckiej. Ówcześni restauratorzy, jak Stanisław Kiełczowski, Stefan Sitarz, Mirosław Paszkowski, Popieliski, Polkowski, Szulc i wielu innych dawało świadectwo, że prawa wolnego rynku funkcjonują w każdej, najgorszej nawet sytuacji.

Świnoujska gastronomia pierwszych powojennych lat, była zjawiskiem przemijającym, właściwym dla tamtego okresu, gdy zdominowane przez bazę rosyjską, dotknięte szabrem, przygraniczne miasto, żyło praktycznie z dnia na dzień, bez dalszej perspektywy. Jej kres nastąpił, gdy władze przystąpiły do zlikwidowania sektora prywatnego w życiu gospodarczym państwa „budującego podstawy socjalizmu”. Metodą nacisków podatkowych, tzw. domiarów, a nawet nakazów opuszczenia strefy przygranicznej przez właścicieli, w latach 1949 i 1950 niemal całkowicie zlikwidowany został prywatny sektor także w gastronomii. Większość zakładów po prostu zamknięto, inne, przejęte przez PSS, bardzo szybko już to zbankrutowały, już to zmieniły się w zwyczajne „mordownie”. Taki los spotkał wspomnianą „Europę”, bar Musiejki, „Obywatelską” czy późniejszą „Żeglarską”.

Obraz świnoujskiej gastronomii uległ ponownie przeistoczeniom po zniesieniu rygorów granicznych i zmianach politycznych 1956 r. Trwają one faktycznie do dzisiaj. Ale to już jest temat na inną, samodzielną opowieść.

źródło: www.iswinoujscie.pl


komentarzy: 50, skomentuj, drukuj, udostępnij

Twoim Zdaniem

Dodaj Komentarz

Dodając komentarz akceptujesz
Regulamin oraz Politykę prywatności.

Zauważyłeś błąd lub komentarz niezgodny z regulaminem?
 
Oglądasz 1-25 z 50

Wawrzyn • Sobota [06.07.2013, 19:13:01] • [IP: 89.71.60.**]

Dziś o restauracji" Europa" opowiadał mi dziadek. Jako młody marynarz, około roku 1950 (lub może na początku lat 50-tych) - jak mówił - razem z załogą statku bawili się w restauracji. Była orkiestra i tańce. Kolega, chief z pokładu, tańczył z jakąś atrakcyjną panienką. Ktoś z miejscowych chciał ją odbić, ale ten się nie zgodził. Jakiś czas później z lokalu wyszedł ochmistrz. Pech chciał, że pijany i urażony wcześniej miejscowy pomylił ochmistrza z chiefem i... Walnął go kuflem od piwa prosto w twarz, bardzo mocno ją kiereszując. Ochmistrz potrzebował pomocy, dostał przez pomyłkę, a chiefowi się upiekło. Taką historię opowiedział mi mój dziadek. Stąd poznałem restaurację" Europa" w Świnoujściu. Niedługo wybieram się tam z rodziną na wakacje, więc może uda mi się odszukać pozostałości tego miejsca. Trzeba przyznać, że dziadek ma naprawdę ciekawe wspomnienia - uwielbiam słuchać. Pozdrawiam, Wawrzyn z Gdyni

Gość • Poniedziałek [14.03.2011, 20:06:51] • [IP: 195.13.38.***]

Wisienkę założył mój wujek Nicefor Wojtasik. Nie wiem gdzie został pochowany, nie znam też jego rodziny. Szkoda. Może ktoś napisze o jego powojennych losach. Wiem, że uniknął kary śmierci, ale co dalej działo się z nim i jego najbliższymi nie wiem. Jeśli ktoś ma jakieś informacje, proszę o ich przekazanie; elzbietae@wp.pl

Gość • Wtorek [22.02.2011, 03:26:42] • [IP: 94.116.32.**]

a może coś o starym osiedlu przy kapitanacie portu jest do opowiedzenia Sz.Panie Doktorze?

Gość • Poniedziałek [21.02.2011, 08:39:41] • [IP: 80.54.123.***]

Była jeszcze Meduza przy ul. B. Chrobrego

Gość • Niedziela [20.02.2011, 23:12:04] • [IP: 79.232.186.**]

CZY WIADOMO COŚ PANU NA TEMAT APTEKI PRZY PLACU WOLNOŚCI KTO JĄ ZLIKWIDOWAŁ I GDZIE SIĘ PODZIAŁO WYPOSAŻENIE, I PIĘKNE RZEŻBY Z CMENTARZA PRZY UL CHOPINA. ŚWINOUJŚCIANKA.

Gość • Niedziela [20.02.2011, 22:53:10] • [IP: 178.238.251.***]

Niezapominajka to późniejszy Bim-Bom.

Gość • Niedziela [20.02.2011, 22:53:02] • [IP: 79.232.186.**]

BIM BOM TO JEST WŁAŚNIE STARA NIE ZAPOMNIANA NIEZAPOMINAJKA.

Gość • Niedziela [20.02.2011, 22:44:30] • [IP: 79.232.186.**]

RESTAURACJA EUROPA ZNAJDOWALA SIĘ PRZY ULICY AR.KRAJOWEJ NA MIEJSCU BUDYNKU, W KTÓRYM MIEŚCI SIĘ AKTUALNIE SKLEP PEPKO.BYŁA PARTEROWA, CIEKAWA ZABUDOWA DREWNIANA W STYLU ANGIELSKIM, Z CZTEREMA RZĘDAMI STOLIKÓW.NALEŻY WSPOMNIEĆ O PRZEPEŁNIONEJ MAKSYMALNIE NIEZAPOMINAJCE.CZASAMI WIELE NIEŚCISŁOŚCI JEST W PANA ARTYKUŁACH. POZDRAWIAM ŚWINOUJŚCIANKA.

Gość • Niedziela [20.02.2011, 20:44:02] • [IP: 90.137.222.***]

tak teraz wszędzie turecki badziew sie panoszy

Gość • Niedziela [20.02.2011, 10:51:37] • [IP: 80.245.185.***]

A gdzie wspomnienie o Ciotce na Grunwaldzkiej nzprzeciwko byl czerwony bunkier pani Bykowicz pompowala pompkom do motoru cisnienie do beczki z piwem zeby lecialo. Na rogugrunwaldzkiej i cmentarnej stal barak o nazwie Tramwaj tam tez sprzedawano piwo i jeszcze jedno sezonowo na Wydrzanach u STARENCZAKA tez bylo kuflowe i wino nie jeden lezal w rowie POd wieza czerwona wsezonie byl duzy namiot z piwem i kielbasa z rozna bylo smaczne a nie jak dzisiaj glupie nazwy wlosko amerykanskie i jedzenie do DUPY.POzdrawiam.

Gość • Niedziela [20.02.2011, 10:12:50] • [IP: 178.238.251.***]

A gdzie Wiśenka i Agatka.

Gość • Sobota [19.02.2011, 11:23:53] • [IP: 88.156.234.***]

Obrcny szalet korzysta z dawnych hotelowych przylaczy.

Gość • Piątek [18.02.2011, 17:17:22] • [IP: 80.245.178.***]

to nie była knajpka Kiełczewskiego a Stanisława Kleczewskiego

Gość • Piątek [18.02.2011, 12:54:50] • [IP: 80.245.182.***]

Tak słup ogłoszeniowy ten sam, można dokładnie na jego podstawie określić położenie hotelu.

Gość • Piątek [18.02.2011, 10:51:40] • [IP: 95.129.226.**]

przed dawnym" Hotelem Pruskim " stoi słup ogłoszeniowy - czyżby był to ten sam słup, który tam stio do dnia dzisjeszego - jeżeli tak - to daje to pogląd i obraz zaistniałych zmian. wiem też z opowiadań ludzi że już po wojnie w pomieszczeniach gospodarczych tego hotelu były niegdyś warsztaty szkoły zawodowej. Wielu tam zdobywało szlify szkutnictwa.

Pasjonat • Piątek [18.02.2011, 00:15:26] • [IP: 92.42.113.***]

Może autor by chociaż częściowo udostępnił swoje bogate archiwum foto? Jest dużo pasjonatów Świnoujścia. Wystarczy wrzucić na serwer pliki do pobrania w pełnej rozdzielczości. Chyba, że" pies ogrodnika"...

R.P. • Czwartek [17.02.2011, 22:02:06] • [IP: 178.238.251.***]

Nie bądź taki ciekawy, są ludzie, którzy nie gorsze archiwum mają, pasjonaci potrafią.

Gość • Czwartek [17.02.2011, 20:39:17] • [IP: 217.153.221.***]

ja bym chciał się dowiedzieć skąd takie obszerne archiwum fotograficzne u pana doktora? chodzi mi o przedwojenne i powojenne zdjęcia Świnoujścia.

Gość • Czwartek [17.02.2011, 16:19:25] • [IP: 93.94.188.***]

WITAM, ÓW KAPITAN ZNANY MI ONEGDAJ WJECHAŁ NA KONIU DO RESTAURACJII ŻEGLARSKA PRZY DAWNEJ ŚWIERCZEWSKIEGO

Maślankiewicz • Środa [16.02.2011, 22:52:06] • [IP: 213.186.90.*]

Na piwko do Flika...

Gość • Środa [16.02.2011, 22:33:33] • [IP: 178.238.251.***]

BIM-BOM to najnowsza historia, czym się ekscytować.

Gość • Środa [16.02.2011, 21:41:18] • [IP: 88.156.233.***]

Miałem może 10 lat gdy na ul.Grunwaldzkiej zmieniono nazwę restauracji Polonia na Wenecia tak, tak przez i. Ludzie przechodzili i się śmiali z byka. ... Tak to sobie zapamiętałem. ... jakieś piędziesiąt lat temu. ...

Gość • Środa [16.02.2011, 15:24:23] • [IP: 86.183.12.**]

A pamietacie BIM BOM?

Gość • Środa [16.02.2011, 13:53:33] • [IP: 83.21.148.**]

Cd.Następny etap to lata 48- 56 Wizy likwidacja prywatnej inicjatywy, rozbieranie stopniowe budynków (gdzie Świnoujście stawało się fabryką cegieł uzyskanych z rozbiórki) cegły szły na odbudowę Warszawy.Wizy ograniczające pobyt mieszkańców a przy każdym statku stał żołnierz WOP, nawet przy statkach będących w remoncie na stoczni (to była paranoja, plaża bronowana i przebywanie na niej tylko od świtu do zmroku).Następny etap to lata 56 -80 wtedy nastąpił największy rozwój miasta.Następnie to lata po roku 80 -tym. Zastanawiam się co lepsze żyć w latach kiedy były wizy i idiotyzmy realnego socjalizmu - czy obecnie być bezrobotnym lub emigrować z własnego kraju za chlebem (na to trzeba być młodym) Ile czasu trzeba pracować aby dorobić się własnego mieszkania.

Gość • Środa [16.02.2011, 13:37:37] • [IP: 217.97.193.***]

Poprawka do poprawki. Kleczewski i Kiełczewski to zupełnie inne osoby.PanKleczewski był wspólnikiem p.Sitarza a potem się rozstali.Jego żone jeszcze niedawno widywałam.Mieszkała na ul.Mieszka 1 lub tamtej okolicy.

Oglądasz 1-25 z 50
■ Dn. 24.08.2019 (sobota) przed godz. 19:00 na przejściu dla pieszych (skrzyżowanie ulic Wojaka Polskiego i Bałtyckiej) przeprowadzałąm rower. Przewróciłąm się i złamałam rękę. Świadków tego zdarzenia proszę o kontakt tel. 694930076 ■
■ We wtorek w pierwszj części dnia na północy kraju, następnie również na zachodzie oraz w centrum spodziewane są silne porywy wiatru wiejącego z północnego-zachodu i zachodu o prędkości maksymalnej do 70-80 km/h. ■ Prognozuje się wystąpienie na wybrzeżu silnego, północno-zachodniego wiatru osiągającego w porywach 70-75 km/h. ■ Postępowanie prokuratury będzie tu miało kilka płaszczyzn. Bezpośrednią przyczynę śmierci dwójki nastolatków będą badać biegli sądowi. Poza tym prokuratura wszczęła postępowanie w kierunku przyczyn wypadku drogowego w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Prowadzone są również czynności związane z przesłuchaniem w charakterze świadków osób, które mogą posiadać jakąkolwiek wiedzę na temat okoliczności tego zdarzenia ■ Trwające prace poszukiwawcze nie przynosiły efektu. Dopiero zaangażowanie się prywatnej firmy zajmującej się pracami nurkowymi pozwoliło odnaleźć w Kanale Piastowskim ciała nastolatków. Na pomoc było jednak za późno. Oboje byli pod wodą około 2 godzin. Dwie godziny później, w akcję poszukiwawczą zaangażowała się prywatna firma pracepodwodne.com, która sprawdza grunt pogłębianego przez Urząd Morski w Szczecinie toru wodnego. Na Kanale pojawił się ich statek do badania dna. O godz. 20.08 pod wodę zszedł jej płetwonurek. Około pół godziny później w wodzie znaleziono dwa ciała ■ Mieszkanka przestrzega: Ktoś znęca się nad kotami! Do redakcji zwróciła się Mieszkanka Świnoujścia, która przestrzega właścicieli, bądź osoby dokarmiające koty działkowe. W liście możemy przeczytać jakich okrucieństw się ktoś dopuścił wobec tych niewinnych zwierząt ■ Radni podzieleni w sprawie sytuacji w PEC-u. Opozycja domaga się szczegółowych wyjaśnień, stronnicy prezydenta popierają jego stanowisko o koniecznym postępowaniu sądowym. W obronie zwalnianego z pracy związkowca NSZZ "Solidarność" będzie dziś demonstrować przed zakładem, na ulicach i przed Urzędem Miasta ■ Kontrowersje wokół dopuszczenia do głosu przedstawiciela "Solidarności" na sesji Rady Miasta.Po jego wystąpieniu obrady przerwano w celu spotkania przewodniczących klubów radnych z prezydium rady ■ Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Pomorza Zachodniego do radnych Świnoujścia: "Prezes PEC-u w Świnoujściu, zwalniając przewodniczącego zakładowej "Solidarnosci" złamała kodeks pracy oraz ustawę o związkach zawodowych ■